Dziś [w końcu] zakupiłam też kawę mieloną żeby zrobić ten cudowny peeling kawowy o którym rozpisują się Panie na wszystkich forach.

Do 3 łyżek kawy dodałam 2 łyżki cynamonu, zalałam wrzątkiem. Faktycznie wyszła z tego taka prawie galaretka.

Nasmarowałam się a potem jeszcze owinęłam w folię na 45 min.

Wrażenia?

Peeling niezły jak na domowy kosmetyk, ale dla mnie mógłby jeszcze mocniej zdzierać naskórek, także trzeba będzie go zmodyfikować o jaką sól gruboziarnistą dodatkowo. Pachnie nieźle. Skóra robi się gładka.Cudów co do cellulitu nie ma. Podobno ktoś widział różnicę już po jednym użyciu.

Hahhaha w moim przypadku to niemożliwe, ale w sumie jest bardzo dużo dobrych komentarzy, a nie jest to jakaś firma, więc wpisy na forach wydają się być takie prawdziwe od serca, nie to co na temat niektórych kosmetyków.

Jak czytałam ostatnio o tym Inneov, czy jak to się tam nazywa. Do połykacia albo picia z Vichy. Pierwsze 15 komentarzy to same superlatywy. Och i ach, a potem zaczynają się także negatywne komentarze. Chociaż moja dobra koleżanka twierdzi, że jej to bardzo pomogło.

Pewnie gdybym miała kasę to i w to bym się zaopatrzyła…

A na koniec zdjęcia zrobione świeżo po kawowej rozkoszy ;)