Jakoś tak sporo przerw ostatnio miałam.

Najpierw 2 tygodnie przeziębienia wykluczyły mnie z basenu.

Potem były święta, kiedy to w ogóle nie podejmowałam żadnych zabiegów.

No a dzisiaj nastąpił powrót do walki.

Na basenie było ciężkowato, znowu muszę poszukać kondycji :)

Teraz siedzę owinięta w folię. Już 25 min. dobiję może do 35, ale to max.

Nie wiem kiedy uda mi się wysiedzieć 45 hahah

Dzisiaj przed basenem jak spojrzałam w lustro, to jakby promyk nadziei zaświecił w moje okno, ale uda wyglądały jakby lepiej ;D

Może to siła autosugestii. nie wiem zobaczymy na cotygodniowych zdjęciach.

Peace