Archiwum dla Kwiecień, 2013

3e

kawa

Dziś [w końcu] zakupiłam też kawę mieloną żeby zrobić ten cudowny peeling kawowy o którym rozpisują się Panie na wszystkich forach.

Do 3 łyżek kawy dodałam 2 łyżki cynamonu, zalałam wrzątkiem. Faktycznie wyszła z tego taka prawie galaretka.

Nasmarowałam się a potem jeszcze owinęłam w folię na 45 min.

Wrażenia?

Peeling niezły jak na domowy kosmetyk, ale dla mnie mógłby jeszcze mocniej zdzierać naskórek, także trzeba będzie go zmodyfikować o jaką sól gruboziarnistą dodatkowo. Pachnie nieźle. Skóra robi się gładka.Cudów co do cellulitu nie ma. Podobno ktoś widział różnicę już po jednym użyciu.

Hahhaha w moim przypadku to niemożliwe, ale w sumie jest bardzo dużo dobrych komentarzy, a nie jest to jakaś firma, więc wpisy na forach wydają się być takie prawdziwe od serca, nie to co na temat niektórych kosmetyków.

Jak czytałam ostatnio o tym Inneov, czy jak to się tam nazywa. Do połykacia albo picia z Vichy. Pierwsze 15 komentarzy to same superlatywy. Och i ach, a potem zaczynają się także negatywne komentarze. Chociaż moja dobra koleżanka twierdzi, że jej to bardzo pomogło.

Pewnie gdybym miała kasę to i w to bym się zaopatrzyła…

A na koniec zdjęcia zrobione świeżo po kawowej rozkoszy ;)

 

rower

Do mojej kolekcji aktywności wczoraj doszedł rower.

Ale bez szalika to jednak żadna jazda, zajechałam tylko na stację napompować opony i wróciłam po niecałej godzinie, tak wiało.

Liczę że pogoda zrobi się bardziej sprzyjająca, a do tego czasu zamówię te spodenki neoprenowe, to tylko jakieś 25-35 zł, więc wydatek nie wielki, a może w kilku procentach pomoże.

 

Z moich obserwacji po prawie 2 miesiącach mogę stwierdzić, że nogi bardzo się ujędrniły , skóra nie jest taka rozpływająca się tylko napięta, o wiele gładsza w dotyku, no tylko cellulit jak był tak i jest.

Ale poczyniłam jeszcze jeden niebagatelny krok. Odstawiłam piguły.

Chwilowo i tak nie mam żadnego faceta, więc mogę sobie pozwolić.

Zobaczymy jak to zadziała. Na razie mam tylko sporo większą ochotę… no ten tego rozumiecie na co :)

A jak to zadziała na moje uda to się okaże.

itd

Wczoraj bańka, dzisiaj folia jutro basen.

Robi się cieplutko i czas wyjąć także rower ;)

Trochę się obawiam, że zabraknie czasu na te moje wszystkie zabiegi ANTYcellulitowe.

No ale najważniejsze żeby się ruszać.

Tak się zastanawiam, czy lepsze będzie chodzenie do metra i z metra do pracy, czy jazda rowerem całego odcinka.

W sumie to dobre 45 min pedałowania. W jedną stronę na pewno, w drugą może metrem :)

Plan:

Poniedziałek – basen

Wtorek- sexy dance (aerobik)

Środa – basen

Czwartek – hmmm sama nie wiem, ale pewnie pranie, sprzątanie i gotowanie

Piątek – rowerem do pracy

A w weekend trochę inne dwa kółka :)

3c

Ponad miesiąc

Już ponad miesiąc.

Dzisiaj byłam w prawdziwym gabinecie masażu. Pani masowała mnie bańką a potem kamieniami.

Pogadałyśmy przy okazji o sposobach na cellulit i powiedziała mi, że bańka zdecydowanie wygrywa i ten peeling kawowy (muszę spróbować!).

A gabinetowych gadżetów Pani kazała nie wierzyć wszelakim maszynom na cellulit.

Jeśli już to mezoterapia.

Nie wiem tylko co mam zrobic z basenem, bo ostatnio złapałam coś na stopie.

No i dorzucam świeże foty.

No jak by nie patrzeć, to chyba jest deczko, takie mini deczko lepiej. I oby tak dalej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Po przerwie

Jakoś tak sporo przerw ostatnio miałam.

Najpierw 2 tygodnie przeziębienia wykluczyły mnie z basenu.

Potem były święta, kiedy to w ogóle nie podejmowałam żadnych zabiegów.

No a dzisiaj nastąpił powrót do walki.

Na basenie było ciężkowato, znowu muszę poszukać kondycji :)

Teraz siedzę owinięta w folię. Już 25 min. dobiję może do 35, ale to max.

Nie wiem kiedy uda mi się wysiedzieć 45 hahah

Dzisiaj przed basenem jak spojrzałam w lustro, to jakby promyk nadziei zaświecił w moje okno, ale uda wyglądały jakby lepiej ;D

Może to siła autosugestii. nie wiem zobaczymy na cotygodniowych zdjęciach.

Peace