Jak każda kobieta, kieruję się emocjami. Przewertowałam wczoraj sporo stron na temat zalet i wad bański chińskiej. Tych pierwszych jest zdecydowanie więcej.

Pobiegłam więc w te pędy do apteki aby zakupić to cudo i  czym prędzej rozpocząć masowanie.

Potwierdza się, że bańka jest bardzo prosta w użyciu. Łatwo można regulować siłę zassania. Potwierdza się też, to że na początku boli jak cholera.

Uda mam całe w drobnych kropkach oraz lekkie siniaki, no ale jeśli to ma pomóc, to nie ma sprawy i tak jest zima, nawaliło śniegu.

Ach…. już sobie wyobrażam że nie muszę nosić spódnicy do kostek w najbliższe lato….

Ale by było! :)